Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dress. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dress. Pokaż wszystkie posty

środa, 30 października 2013

Żółty jesienny liść.


Dziś będzie inaczej na blogu. Pojawią się jeszcze bardziej jesienne zdjęcia. Dodatkowo forma tej notki będzie zupełnie inna. Wszystko dzięki przesympatycznej Kasi z bloga Babeczki na Wybiegu, która nominowała pastel- market do Liebster bloger Award.
Zabawa ta polega na tym, aby wskazać blogi, które w jakiś sposób zasługują na szczególną uwagę.
Tym oto sposobem znalazłam się na liście Kasi, która oprócz tego wyróżnienia, zadała mi kilka pytań, na które poniżej z przyjemnością odpowiadam.

1. Skąd pomysł na taką nazwę bloga?
Któregoś zimowego popołudnia, razem z Emilką usiadłyśmy przy herbacie i rozpoczęłyśmy tzw. burzę mózgów. W ruch poszedł pilot TV ( włączyłyśmy sobie Fashion TV), słownik angielsko - polski i nasze szare komórki. Po długich rozmowach doszłyśmy do wniosku, że nazwa bloga powinna być w jakimś stopniu związana z modą, barwami, kolorami.  W końcu stworzyłyśmy pastelowy targ czyli pastel market.
2. Jaka jest Twoja ulubiona rzecz w szafie?
Tu Was zaskoczę nie będzie to kapelusz, nie będzie to sukienka. Będzie to torebka, czarny kuferek (klik), który kupiłam ok 4 lata temu na szafie. pl za jakieś śmieszne pieniądze. Uwielbiam go. Jest bardzo praktyczny ( pasuje za równo do prostych stylizacji na co dzień jak i do eleganckich sukienek) i bardzo wytrzymały ( niejeden deszcz go dopadł a wygląda praktycznie jak nowy).
3.Co w sobie lubisz?
Chyba umiejętność pogodzenia się ze swoimi wadami (oczywiście nie wszystkimi) i śmiania się z nich. 
4. Moje wymarzone miejsce do podróży to...
Aktualnie Lizbona, mój podróżniczy punkt zaplanowany na 2014 rok. Chętnie bym jeszcze wróciła do kolorowej  Barcelony i  uporządkowanego Wiednia.
5. Jakiej piosenki ostatnio najczęściej słuchasz i dlaczego?
Od wczoraj nałogowo odtwarzam Kayah - Za późno. Dlaczego? Niesie ze sobą nutkę optymizmu.
6. Mój dziwny zwyczaj/ rytuał to...?
Ciężko stwierdzić. Niech będzie to, że do spania potrzebne są mi dwie poduszki, jedna pod głowę, druga to towarzystwa obok.
7. Książka, którą chętnie polecę.
Jan Nowicki - Mężczyzna i one.
8. Wymarzona praca to...
 Praca podróżniczki, która ma swój program w TV. Coś na wzór "Kobiety na krańcu świata" Martyny Wojciechowskiej. 
9. Gdybyś mogła wsiąść do wehikułu czasu i zmienić jedno wydarzenie w swoim życiu, co by to było?
Podróż do Paryża odłożyłabym na lato.  Miasto zakochanych odwiedziłam w zimę i to był zły pomysł.
10. Najbardziej odpoczywam kiedy...
Kiedy siedzę na prawie pustej plaży (rankiem lub wieczorem) i mam możliwość wsłuchania się w odgłosy szumu fal. Kiedy pod swoimi stopami mam piasek. Kiedy wiatr od morza rozwiewa moje włosy - szkoda, że nad morze mam tak daleko.
11. Czy w dzisiejszych czasach można mieć autorytet, jeśli tak to kto nim jest dla Ciebie?
Nie wierzę w autorytety. Każdy z nas ma na swoim koncie jakieś rzeczy, których mógłby się powstydzić. Jednak w moim życiu znalazłoby się parę osób, które w pewnym stopniu mogę naśladować. Są to: moja babcia i moja szefowa. Babcia - ze względu na to, że przez całe życie radziła sobie praktycznie sama, a radziła sobie świetnie. Potrafiła z niczego zrobić COŚ, np. ze skrawka materiału uszyć piękną bluzkę. Kobieta, dla której wygląd miał ogromne znaczenie. Nigdy nie widziałam jej z rozpuszczonymi włosami, co dziennie upinała je w kok.  Druga osoba to moja szefowa, Pani Dyrektor. Bardzo ludzka, kulturalna, piękna.


Today will be different on the blog. There will be even more autumn pictures. In addition, the form of notes will be completely different. All thanks to very symphatic Kate from Babeczki na Wybiegu blog which nominated pastel-market for Liebster Blogger Award.
That game is that to identify blogs that somehow deserve special attention. In this way I found on the Kasia list which in addition to this award, she asked me a few questions which I answer below with pleasure.

1. Where did the idea for the name of the blog?
One winter afternoon, Emilka and I sat down to tea and began brainstorming. The pilot TV (we watched the Fashion TV), dictionary English - Polish  and our brain cells started rolling. After long negotiations we reached the conclusion that the name of the blog should be in some way related to fashion, colors. In the end we created the pastel market name.
2. What is your favorite thing in the closet?
 I will surprise You, because it won't be the hat, it won't be the  dress. It will be a handbag, black case (click) that I bought about four years ago on szafa.pl for some funny money.  I love it. It is very practical (fits for both the simple styling for everyday and elegant dresses) and very strong (more than one rain caught up with him and it looks almost like new).
3. What do you like in yourself ?
Probably the ability to acceptance with one's defects (of course with not everyone) and laugh at them.
4. My dream place to travel is ... 
Currently, Lisbon  is my travel point planned for 2014. However, I'd love to come back to very colourful  Barcelona and tidy Vienna.
5. What song do you recently listen and why?
 Since yesterday, I'm listening very addicted Kayah - Za późno. Why? This song brings a note of optimism.
6. My strange habit / ritual ...
It's hard to tell. I sleep  with two pillows, one I put under my head,  and the second is lying next to me.       
 

7. The book which I recommend:
Jan Nowicki - Mężczyzna i one.
 8. My dream job is
Working as a traveler, which has its own programme TV. Something along the lines of  "Women on the edge of the world" Martyna Wojciechowska.
9. If you could take a time machine and change one event in your life, what would it be?
Travel to Paris I would postpone to summer.  I was in Paris in the winter and it wasn't a good idea.

10.  I'm most resting when:
When  I'm sitting on an empty beach((in the morning or in the evening) and I can listen to the sounds of the waves. When I have under my  feet the sand. When the wind from the sea blows my hair.
11.  Whether nowadays it is possible to have an authority, if yes who is it for you?
I do not believe in the authority. Each of us has to his life some things that could be shame. But in my life would be a few people, which to some extent I can follow. They are: my grandmother and my boss. Grandma - due to the fact that through the entire life she dealt with practically alone, and  she was doing great. She was able to do something out of nothing, for example, the piece of cloth to sew a beautiful blouse. A woman, for whose appearance was of great importance. I've never seen her with her ​​hair down to what day combed into a bun. The other person is my boss, the director. Very human, cultural  and beauty woman.


  
  
 

 




zamszowa kurtka- suede jacket - vintage my mum's, sukienka/dress - sh,
 kamizelka/ fur vest - coolcat street
botki/ankle boots - kari

sobota, 5 października 2013

Jesienny wirus.



Z rana na parkingach możemy zaobserwować zaszronione samochody, gdy wychodzimy z domu z naszych ust wychodzi para...to oznaki zbliżającej się zimy.. a ja tu wstawiam przeterminowane zdjęcia. Pełne nagości, kwiatów i kolorów.PARADOKS.
Wybaczcie mi to, ale leżąc i gnijąc w łóżku nie jest realne wyjście z domu na zdjęcia, a gdy dochodzi do tego fakt zepsucia się aparatu dla mojej Ani... muszę Was katować tym co mam w zapasie, czyli zdjęciami wykonanymi na początku września.
Leżę i gniję takie właśnie jest moje zajęcie od 3 dni... cóż zrobić, łykanie tranu od początku września nie przyniosło zamierzonego efektu. Oczywiście nie mam zamiaru zaprzestać wykonywania tej codziennej praktyki.
W zeszłym roku dzięki tranowi branemu co dziennie, nie zachorowałam, nie męczył mnie katar, nie leżałam w łóżku ubrana w 3 pary skarpet i 5 par swetrów, a co najważniejsze nie zrzędziłam. 
"BOSKI TRAN" tak mogę o nim mówić, sprawił że cieszyłam się zdrowiem, aż do teraz. Przymiotnik "boski" odnosi się wyłącznie do tranu prosto z Norwegii, który możemy zakupić w postaci bursztynowych tabletek (bursztynowy - w tym wypadku kolor). 
Tran vs. wspomnienia z dzieciństwa.
Możliwe, że większa część z Was ma takie w głowie....Mama zbliżająca się z żółtą zawiesiną znajdującą się na łyżce...twierdząca, że syrop w tym wypadku tytułowy tran ma smak wieloowocowy...GUZIK wieloowocowy on nigdy nie był i nie będzie

PS. Drogi czytelniku, żeby nie było nie jest to kryptoreklama tranu. Na żadnym ze zdjęć poniżej nie znajdziesz nic wspólnego z tymże cudem natury...cuda natury są, ale trochę inne, a chociażby te piękne kwiatki. To pochodzący z głębi serca felieton o magicznych tabletkach ułatwiających funkcjonowanie w społeczeństwie, bez wykorzystywania nadmiernej ilości chusteczek higienicznych.

In the morning we can observed frost on the cars when we go out steam coming out of our mouths ... these are the  first signs of the coming winter ...and here I am putting photographs past the sell-by date. Full of the nudity, flowers and colours. THE PARADOX.
Sorry fot that, but when I'm  lying and rotting in bed is not a real way out of the house and making the photographies, and when it comes to the fact of breaking down Anne camera ... I have to torture you, what I have in store, the pictures taken at the beginning of September. 
Lying and rotting  it's my acitivity last three days....what to do,  swallowing cod liver oil since the beginning of September did not bring the intentional effect. Of course, I'm not going to stop doing this daily practice.
Last year thanks to the train oil, taken what per day I didn't fall ill, a runny nose didn't tire me, I didn't lie in bed dressed in 3 pairs of socks and 5 pairs of sweaters, and most importantly I didn't grouch.
"DIVINE COD LIVER OIL" I can talk about it made ​​me glad to health, until now. The adjective "divine" mean only to the  cod liver oil from Norway which can be found in the form of amber pills (amber is the color).
The cod liver oil vs. childhood memories.
It is possible  that  the most of  You have memories about  tran oil....Mum approaching with yellow suspension being on a spoon... claiming that in this case the title cod liver oil in the form of the syrup has  multifruit taste...FIB...He had never been multifruit and  will not to be.
PS. Dear Reader, it's not product placement of the cod liver oil. You will not find anything to do with that miracle of nature on any of the photos below ... wonders of nature are, but a little different, and even these beautiful flowers. It's essay comes from deep in my heart about magic pills which  facilitating functioning in the society, without using an excessive amount of tissues.


 


fot. A. Dalidutko

sukienka/dress - atmosphere, botki/ankle boots - Camaieu,  bransoletki/brancalets - my mom's
torebka/bag - sh, kamizelka/vest - New Yorker

czwartek, 11 lipca 2013

XIX-wieczna sukienkowa rewolucja

Druga połowa XIX w. Na salonach królowały krynoliny – suknie o szerokiej, okrągłej spódnicy. Obwód w niej czasem dochodził nawet do dziewięciu metrów. Do 1865 r. ogromne ilości tkaniny rozpięte były na sprężystej lnianej halce z wplecionymi w nią pasmami końskiej włosia. Właśnie stąd pochodzi nazwa stroju – w języku włoskim końskie włosie to crino, a len to lino. Później tkaniny noszono na lekkim, stalowym stelażu. W 1868 r. wynaleziono maszynę do szycia. Skonstruował ją Izaak Singer. Dzięki temu pojawiła się możliwość wszycia niezliczonej ilości falban. Ich mechaniczne wykonanie znacznie obniżyło koszty. Przy tak bogato skrojonej spódnicy góra stroju prezentowała się raczej skromnie. Prosty, dopasowany stanik zakończony był pod szyją małym kołnierzykiem i nisko wyszytymi luźnymi rękawami. Szerokie, obszyte ozdobną plisą lub koronką dekolty dopuszczano tylko w balowych i wieczorowych kreacjach.
Pod koniec lat sześćdziesiątych XIX w. krynolina powoli przechodziła do lamusa. Jej miejsce zaczęła zajmować tiurniura. Kopulasta spódnica stopniowo zaczęła się kurczyć. Z tyłu sylwetki zniknął przepych odrapanych falban, plisek i pasmanterii, podtrzymywanych przez specjalną konstrukcję z fiszbinowych lub stalowych półobręczy lub na sztywnym podkładzie (z franc. tournure). Mniej strojny przód i boki uległy spłaszczeniu. Sztywny, gładki stanik o wąskich rękawach zakończony był przy szyi maleńką falbanką. Ten krój, zwany wczesną tiurniurą królował niepodzielnie od 1868 do 1878 r.
Przełom lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych XIX w. to krótki epizod tzw. wąskiej mody. Wówczas dużą popularnością cieszyła się suknia o wdzięcznej nazwie princeska, wykreowana przez paryskiego dyktatora mody, Charlesa Fredericka Wortha (1825 – 1895). Krojona w całości, modelowana cięciami podkreślającymi ciasno opięte tkaniną biust, talię i biodra. Tył wąskiej spódnicy przechodził w rozłożony tren, zwany gołębim ogonem, był ozdobiony nisko drapaną materią. Ten model sukni był postrzegany przez część moralizatorów tamtego okresu jako zbyt obcisły, zdradzający nazbyt dosłownie anatomiczne szczegóły kobiecego ciała.
Przez swoją złą sławę, w 1882 r. na salony powróciła tiurniura. Tym razem krój był bardzo radykalny, wręcz karykaturalny. Zdławiono próbę wyzwolenia się z krępującego naturalną swobodę stalowego rusztowania. Był to okres drugiej tiurniury. Trwał on do 1888 r. Pokaźnych rozmiarów stalowy stelaż w kształcie podkowy przywiązywany był z tyłu poniżej jeszcze bardziej ściśniętej talii. Na tej „konstrukcji” kobieta nosiła zwoje tkaniny. Z przodu dama prezentowała się smukło i wdzięcznie, zaś z boku nienaturalnie i dziwacznie. Suknie szyto z dwóch różnych materiałów, najczęściej w kontrastujących barwach. Góra sukni była gładka i skromna okrywająca kobiece wdzięki aż po samą szyję. Początkowo rękawy były wąskie o długości trzy czwarte. Stopniowo jednak zaczynały pęcznieć, by pod koniec wieku przybrać znany nam z lat trzydziestych XX w. kształt baraniego udźca (o ogromnej bufce i wąskim mankiecie).
Pod koniec XIX w. nowy nurt – secesja – bardzo mocno wpłynęła na kobiecą sylwetkę. Pozbawiła ona uciążliwego bagażu tiurniury, modelując w powabny, esowaty kształt, przypominający łodygę powoju. Nastała wówczas moda na kobietę dojrzałą, zmysłową, świadomą swego erotyzmu kusicielkę. Zmodyfikowany gorset znacznie wypychał biodra ku tyłowi, a górna część tułowia do przodu, eksponując pośladki i biust, przecięte nienaturalnie wąską talią. Obcisła spódnica w okolicy kolan rozchylała się w kształt kielicha kwiatu bądź dzwonu. Bluzka o wysokim kołnierzu i bufiastych rękawach, luźno zwisająca z przodu (tzw. odwłok osy), kipiała ogromnym żabotem, który miał za zadanie optycznie powiększyć piersi. Ten zabieg powodował, że biust wyglądał obficie, a nawet na lekko opadający. Suknie, szczególnie balowe i wieczorowe, zdobione były trenem układającym się w pawi ogon. Dominowały lekkie, zwiewne materiały w pastelowych, delikatnych tonach nawiązujących do typowej palety secesyjnego malarza. Stroje zdobiono przeróżnymi aplikacjami, haftami z koralików i dżetów o płynnych, wijących się liniach, inspirowanymi światem przyrody. Ważnym elementem stroju była halka. Starannie i ozdobnie wykończona, szyta była niejednokrotnie z kosztowniejszej tkaniny niż sama spódnica. Ówczesne elegantki niby przypadkiem odsłaniały halkę, unosząc spódnicę przy chodzeniu, wsiadaniu do powozu czy wchodzeniu po schodach. 
The second half of the nineteenth century, in fashion ruled the crinoline - dresses with wide, circular skirt. Sometimes girth came up to nine meters. For 1865, the huge amount of textiles were stretched linen petticoat with elastic woven into her horse's hair bands. That's costume hence the name - in Italian horsehair means crino and linen is lino. Later fabric worn on the light steel frame. In 1868 invented the sewing machine. Isaac Singer constructed it. In this way it was possible to suture a myriad of flounces. Their mechanical performance significantly reduced costs. With so richly tailored skirt dress up rather modestly presented. Simple, fitted bodice was finished at the neck with a small collar and low-embroidered loose sleeves. Wide, sewn decorative trim or lace necklines were allowed only in the ballrooms and evening outfits.
At the end of the XIX century crinoline slowly going through the past. The place began to occupy "tournure". Domed skirt gradually began to shrink. The figure disappeared behind shabby splendor valances and trimmings, supported by a special design of baleen or steel half-rim or on a rigid backing.. Less adorned front and sides have been flattened. Rigid, smooth bra with narrow sleeves ended in a tiny neck frill. This style, known as early tournure reigned supreme from 1868 to 1878.
The turn of the seventies and eighties the nineteenth century was a short episode called narrow fashion. Then the great popularity enjoyed dress a charming named - princeska, created by Parisian fashion dictator, Charles Frederick Worth (1825-1895). Cut in full, modeled cuts that emphasize tightly tight-fitting fabric breasts, waist and hips. Rear narrow pass in a striped skirt train, called the dove tail was decorated with low drape matter. This model dress was seen by some ethicists that period as too tight, too literally cheating anatomical details of the female body.
Through its bad reputation, in 1882, returned to the salons tournure. This time the fit was very dramatic, almost grotesque. Crushed an attempt to free themselves from embarrassing the natural freedom of steel scaffolding. It was the second tournure period. It lasted until 1888, chunky steel frame in the shape of a horseshoe was strapped on the back below the waist even more compressed. On this "construction" woman wore rolls of fabric. The front lady presented to gracefully, and the side of the unnatural and weird.
Dresses were made of two different materials, often in contrasting colors. Top dress was plain and modest feminine charms covering up to his neck. Initially sleeves were narrow three-quarters of a length. Gradually, however, began to swell, to take the end of the century as we know it from the thirties of the twentieth century, the shape of mutton leg.
At the end of the nineteenth century, a new trend - secession - strongly influenced the feminine silhouette. It deprived the cumbersome baggage bustle, aligning
the charming, S-shaped, like a stalk of morning glory. There was the fashion of a mature woman, sensual, aware of her erotic temptress. Modified corset much push hips toward the back and upper torso forward, exposing the buttocks and breasts, cut unnaturally narrow waist. Tight skirt to the knees parting in the shape of a flower cup or bell. Women with a high collar and puffed sleeves, loosely hanging from the front (the wasp abdomen), bubbled huge ruffle, which was designed to visually enlarge the breasts. This treatment caused the breasts looked profusely, even on slightly sloping. Dresses, especially ball and evening, were decorated in a train formulate the peacock's tail. Dominated floaty materials in pastel, tons referring to the typical century art nouveau painter palette. Dresses decorated with many different applications, embroidered with beads and rhinestones with smooth, winding lines, inspired by the natural world. An important element was the petticoat dress. Carefully and decoratively finished, sewn was often the more costly than the skirt fabric. The then casually elegant woman bared underskirt, raising her skirt while walking, getting into the carriage, or climbing stairs.
#header-inner {text-align: center;}