niedziela, 28 kwietnia 2013

Welcome to my hippie world.

Wróciłam i to w stylu hippie. 
Na blogu można zauważyć, że popadam ze skrajności w skrajność. Stan ten nie dotyczy tylko sfery mody ale ogólnie mojego samopoczucia. Kiedy mam w sobie duszę romantycznej bohaterki, moje stroje są stonowane, kiedy jestem buntowniczką staram się ubrać w coś hippisowskiego. Dziś wyrażam sprzeciw wszelkim irytującym i nadwyrężającym moją cierpliwość zachowaniom. Bunt to też oznaka obudzenia się, przybycia wiosny i wyjścia ze stagnacji. Codzienne rowerowe przejażdżki do pracy sprawiają, że mój mózg jest bardziej dotleniony i dochodzi do niego o wiele więcej informacji niż podczas zimy. Mobilizuję się do biegania, na razie polega ona na dochodzeniu do wniosku, że bieganie może być fajne. Kolejnym krokiem będzie kupienie odpowiednich butów, a kolejnym stwierdzenie, że rzeczywiście "chcę się tak męczyć".

I come back and that in hippie style. 
In the blog You can see  that I lurch from one extreme to another.
This condition it's not only about for fashion but overall sphere of my being. When I have a romantic hero soul, my clothes are soften when I'm a rebel, I try to dress in something hippie style. Today I demur to any irritating and impaired my patience ,behavior. Rebellion is also a sign of waking up, the arrival of spring and the output of stagnation.  
Cycling to work every single day makes my brain is more oxygenated and comes to him a lot more information than in the winter. I'm mobilizing  to run but at the moment I arrive at a conclusion that running can be fun. The next step will buy the appropriate shoes and the next statement that really "want to be so tired."


  
 
Na początku roku pisałam Wam, że na ten rok przypada wyjazd do Rzymu. Bilet już "mam", a raczej mam w wersji ustnej. Miejmy nadzieję, że wszystko pójdzie tak jak trzeba i pod koniec maja w ramach swoich urodzin uda mi się zrealizować kolejne turystyczne marzenie. Na mej liście wyjazdowej zostaną wtedy Egipt, Porto i wyjazd na stałe do Kalifornii, gdzie będę mogła nauczyć się surfować. Zobaczymy, jak się życie mi ułoży. Na razie cieszę się wiosną i możliwością zjedzenia pysznych gofrów w parku lub delektowaniem się  lodami czekoladowymi. 
  
At the beginning of the year I wrote to You that this year falls on a trip to Rome.  I have the "tickets" rather  I have the oral version tickets. Let's hope that everything'll be fine and at the end of May, as part of my birthday I can realize, another tourist dreamOn my list of trips will then Egypt, Porto and immigrate to California, where I can learn surf. We'll see how the life of me work out. For now, I am glad for the spring and eating waffles in the park or the chocolate ice cream.

Mamy na sobie/We're wearing
I - narzutka z frędzlami/ poncho with fringing - New Look, bluzka/t-shirt - sh, leginsy/leggings - Miss Selfridge - sh , buty/high heel platform sandals - vintage, torebka/bag - sh.
Emilka - sweter/sweater - CIUCHBUDA, spodnie/trousers - Stradivardius, trampki/sneakers - Atmosphere, okulary/sunglasses - H&M

5 komentarzy :

  1. Przecudnie wyglądasz!
    Ja też mam zamiar wyjechać do Kalifornii!!
    Przynajmniej tam jest ciepło ;))
    A koleżanka równie piękna!

    OdpowiedzUsuń
  2. narzutka z frędzlami jest super!

    OdpowiedzUsuń
  3. świetna stylizacja obserwuje:)

    OdpowiedzUsuń

#header-inner {text-align: center;}