wtorek, 4 sierpnia 2015

Wspomnienie lata




Był kiedyś taki czas w moim życiu pełen radości i beztroski. Ten czas to DZIECIŃSTWO.
Kilka wspomnień z tego okresu związane jest z letnimi, dwumiesięcznymi wyjazdami do S. (skrót do nazwy miejscowości).
Pamiętam jak pod koniec roku szkolnego mama z zakamarków szafy wyjmowała potężne torby podróżne. Z biegiem kolejnych dni wypełniały się ogromną ilością ubrań. Wtedy wiedziałam, że czas zająć się upychaniem do tych toreb swoich pluszaków. Jako jedynaczka posiadałam ogromne ilości maskotek. Na pierwszym miejscu pakowałam Kaśkę (dwustronną, miękką lalkę, która w dzień siedziała z twarzą o otwartych oczach, w nocy zaś spała ze mną). Niestety wszystkiego zabrać nie mogłam. Zabawkom, które się nie zmieściły dawałam buzi i tuliłam tak mocno aż poczuły, że są dla mnie ważne. Życzyłam miłych wakacji i zamykałam drzwi do swojego magicznego świata.

czwartek, 14 maja 2015

Tajemnicze ogrody duszy

 Bywają takie miejsca 
odlegle a tak bliskie
cieple nawet mroźną zimą
dzięki, którym serca się żarzą 
 i szare komórki marzą. 
Bywają takie miejsca 
do których powroty miesiącami wyczekane
są kojeniem dla duszy zmęczonej.
Gdzie zieleń z czerwienią się przeplatają
a gromady ludzi odpoczywają.
Bywają takie miejsca wymarzone i spokojne.

Tajemnicze ogrody duszy, nieodkryte, nieodgadnione
 położone gdzieś daleko, daleko

 moje, własne tworzywo

poniedziałek, 13 kwietnia 2015

Przesilenie


Całą zimę walczyłam z przeciwnościami losu. Więc nic w tym dziwnego, że wraz z pierwszymi promieniami słońca i silnymi podmuchami wiosennego wiatru dałam się ponieść zmęczeniu.  
Weekendy spędzam nie tak jak zechcę. Nie wypoczywam. Budzę się niewyspana i niewyspana zasypiam. Biegam między dwoma/trzema domami i nie wiem jak się w tym biegu zatrzymać. Miałam kupić odpowiednie do tego sportu obuwie, jednak ciągle wypadają mi kolejne wydatki, które skutecznie odwlekają w czasie zakup tego czego najbardziej potrzebuję. Wiosna miała przynieść ulgę zmęczonemu mózgowi.

sobota, 14 lutego 2015

Każdy ma swój dzień.


Dni 2015 roku mijają szybko, coraz szybciej. Nim się nie obejrzymy, będziemy mieć za oknem piękną wiosnę. Ciepłe płaszcze i kurtki odejdą w zapomnienie. Na ich miejscu pojawią się lekkie niczym puch okrycia wierzchnie. Nim to nastąpi, musimy przeżyć kolejne już w naszym życiu WALENTYNKI. Jedni je kochają, inni nienawidzą. Równie dobrze to stwierdzenie może odnosić się do seansów filmu "50 twarzy Greya", na które dziś tłumnie wyruszą zakochane, potrzebujące romantycznych uniesień pary.  Ja wybieram teatr i wyjazd za miasto. Tak tradycyjnie, tak jak w zwykły dzień bo przecież dla niektórych z nas 14 lutego jest właśnie takim zwykłym dniem.  

niedziela, 1 lutego 2015

Nie mam czasu.



Tona nieprzeczytanych książek. Kwiatki niepodlane, czarne kłaki sierści psa. Róże którymi obdarował mnie ostatnio M. To wszystko można znaleźć w moim pokoju pełnym bałaganu.  E-mail zapełniony w 89 %.  Mój genetyczny parkinson, który miał objawić się dopiero za jakieś 50 lat, pojawił się teraz. Biegając po Biedronce w poszukiwaniu kolejnych produktów z listy, którą przez telefon podyktowała mi mama, ręce trzęsą się  mi jak w delirium. Odczuwam zmęczenie materiału. Nawet podczas sesji egzaminacyjnej na studiach nie było tak źle.

poniedziałek, 24 listopada 2014

Kompleksy.



Nie znam osoby, która w 100% jest zadowolona ze swojego wyglądu. Do grona tych osób bezsprzecznie należę i ja. Przez prawie większą cześć lat spędzonych na edukacji przerobiłam chyba wszystkie  przezwiska gryzoni. Uchroniłam się za to przed byciem tzw. "blaszakiem" lub "blaszanymi zębami" - bo tak właśnie nazywano osoby, które wówczas nosiły aparaty ortodontyczne.
#header-inner {text-align: center;}