sobota, 28 września 2013

Jak dobrze wyglądać na...................................zakupach.


Sobota godzina 10 czas cotygodniowych zakupów na pobliskim targu, w supermarkecie czy też w sklepie. Kto mieszka z rodzicami temu pewnie znajoma jest prośba typu "czy pójdziesz zrobić zakupy". Najczęściej pojawia się w najmniej oczekiwanym momencie czyli podczas błogiego, wylegiwania się w łóżku. Wstajemy, kierujemy się w stronę  łazienki, doprowadzamy się do "ładu i składu" i...... wkładamy  "cokolwiek" co jest pod ręką.
I tu pojawia się problem jest nim włożenie tego "cokolwiek", przeważnie jest to najzwyklejszy dres, rozciągnięta bluzka, bluza - ubranie wygodne, ale nie wyglądającego dobrze. Niestety chodzenie do sklepu w "czym popadnie" dotyczy większej części naszego społeczeństwa.
A czy ktoś z Was zastanawiał się nad tym, że idąc do pobliskiego warzywniaka może spotkać kogoś znajomego może to być kolega lub koleżanka ze studiów, z podstawówki, ktoś z rodziny a co gorsza miłość swojego życia - "była lub przyszła" i co wtedy? Wtedy wpadamy w panikę, pojawia się uczucie zażenowania i myśl w głowie :" co ja mam na sobie". 
Myśl ta dotyczy także wypadków losowych, np. podczas wchodzenia na przejście potrąci Cię samochód (może zbyt drastycznie) niech będzie, że podczas stania w kolejce masz napad gorąca i mdlejesz. Po chwili przyjeżdża karetka i zabierają Cię do szpitala. Trafiasz na izbę przyjęć. Siedząc tam w tych swoich szarych, wygodnych dresach, myślisz tylko o tym jaką metodę ucieczki  ze szpitala zastosować.
Moi Kochani apeluję/nawołuję czy to sklep czy też kościół wyglądajmy na ulicy schludnie i CZYSTO. To warunek konieczny. Nie wiem doprawdy skąd w Polsce wzięła się moda na noszenie dresów lub rzeczy sportowych na co dzień (a może i wiem, obrazek hollywoodzkich gwiazd i gwiazdeczek ubranych w szare, welurowe coś podczas robienia zakupów nie jest mi obcy). Jak sama nazwa świadczy ubiór sportowy ma zastosowanie podczas ćwiczeń, na pewno nie jest nim wyjście po brokuł czy główkę kapusty. Chyba, że zakupy połączymy z bieganiem po schodach w tą i z powrotem wtedy mogę zrozumieć ów wybór.

PS. Pomysł na tą notkę powstał po przeczytaniu ksiązki "Lekcje Madame Chic". 

Saturday 10 am. is the time of the weekly shopping in the nearby market, the supermarket or also in the market. Who is living with parents  it most probably a request of "whether you will go to do the shopping"is very familiar. Most often occurs when you least expect example during blissful, lounging in bed.We get up, go to the bathroom, will lead to "rhyme and reason" and..... put "something"  is  close at hand.
And here we have a problem, it is putting it "anything", mainly it is the most normal tracksuit, stretched blouse, sweatshirt - comfortable clothes, but not looking good. Unfortunately walking to the shop dressed in "anything" is regarding the large portion of our society.
And if any of you thought about the fact that going to a nearby grocery store can meet somebody you know may be a colleague or friend from college, grade school, a family member or worse, the love of his life - " the past or the future" and then what? Then we are panicking, feeling the embarrassment and the thought are turning up at the head: "what I'm wearing".
This thought is regarding also accidents, e.g. while going a pedestrian crossing up a car will knock you down (ok maybe too drastically) You standing in a queue  in shop  and some point you have an assault of the heat and you are fainting. After a moment an ambulance is arriving and are taking you to hospital. You are coming  to casualty department. Sitting there in these your grey, comfortable track -suit, you are intending only about it what method of the absconding from the hospital to apply.
My Dears I am appeal/calling whether these are a shop or also a church let us look in the street neatly and cleany. It is a necessary condition. I don't know really where  did  in Poland beginning of the fashion for dressed  in  track -suits or different sports clothes usually stemmed (maybe I know, the pictures of Hollywood stars dressed in  the grey, velour track -suits is nothing special). How very name is providing the sports clothes we dressed  during  the sport exercises, the trip to shop to get broccoli or a head of cabbage certainly isn't. Unless we will connect the shopping with the running up the stairs then I can understand that choice.

PS. The idea for this note was made after reading the book " Lesson  from Madame Chic".


     

 





sweter/sweater- MOHITO, spódnica/skirt- all, skórzana torebka/leather bag - my mum's,
szpilki/heels- BATA.

12 komentarzy :

  1. Jejjku jak ślicznie wyglądasz! Pięknie! Wiesz, teraz mi przyszło do głowy, że masz taki "arystokratyczny" typ urody - delikatny i czarujący:)

    Ja się muszę przyznać, że wygoda to u mnie podstawa, ale! lubię ładne rzeczy. I nawet jeśli jest to ubranie "po domu" czy "do spożywczaka" to lubię ładnie, w zwykłej dzianinowej sukience, albo prostych dżinsach i wesołym t-shircie :) I to chyba dobrze - bo fajnie i pewnie się czuję :)

    Pozdrawiam!

    I czekam na dalsze refleksje po przeczytaniu "Madame Chic" :)

    OdpowiedzUsuń
  2. bardzo fajny zestaw :)

    http://hipnature.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Naprawdę świetna całość.

    OdpowiedzUsuń
  4. love your skirt!

    http://jackennoir.blogspot.de/

    OdpowiedzUsuń
  5. wciągam tę książkę na listę lektur obowiązkowych:) co do problemu poruszanego w poście-to ja chyba jednak jestem bardziej wyrozumiała- wg mnie dresik bywa ok poza domowym zaciszem, a buty sportowe poza siłownią- może nie są to opcje eleganckie, ale jeśli mamy akurat ochotę na sportowe ciuchy to czemu nie? uważam też, że przed zażenowaniem w razie spotkania kogokolwiek w warzywniaczku ochroni nas dbałość aby każdy strój był schludny, choć nie zawsze elegancki, a na izbie przyjęć- ładna bielizna i depilacja:P pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. Dziękuję Ci za komentarz u mnie!

    Ja zawsze się staram w wakacje choć na kilka dni pojechać nad polskie morze. Uwielbiam je, mimo tej niepewnej pogody, turystów, cen... Ma w sobie coś czego te piękne miejsca w ciepłych krajach dla mnie nigdy nie będą mieć :) W Józefie K. nie byłam, ale chętnie zajrzę jak tylko za rok znów wybiorę się do Trójmiasta :)
    Tam obok reserved to chyba ten Błękitny Pudel, do którego chętnie bym poszła też właśnie!

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    2. z kolei ja o Błękitnym Pudlu nigdy nie słyszałam, czyli czas na trip trójmiejskimi kawiarniami. Chodziło mi o Cafe Zaścianek ul. Haffnera w Sopocie. Polecam ;]

      Usuń
  7. przepiekna stylizacja! <3
    idealna!

    OdpowiedzUsuń

#header-inner {text-align: center;}