Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fashion. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fashion. Pokaż wszystkie posty

sobota, 14 września 2013

70's

Gdybym mogła wybrać czas swoich narodzin, byłby to początek lat 70tych, kiedy to ruch hippiesowski rozszalał się na dobre. Moja szafa byłaby w całości wypełniona pięknymi sukienkami z motywem kwiatowym, szwedami, futrzatymi kamizelkami oraz dodatkami w postaci, np. wielkich okularów i kapeluszy. Dziś na blogu choć na trochę stałam się stuprocentową hippiską.
Pierwsze spodnie z szerokimi nogawkami znane już były w latach 20-tych i 30 tych XX wieku, za sprawą takich kobiet jak Gabriel Chanel czy Marleny Dietrich, które łączyły je z marynarkami w męskim stylu. Jednak szerokie spodnie stały się  znakiem rozpoznawczym dopiero 5 dekad później w latach 70tych. Moda na nie przyszła (jak wskazuje nazwa) ze Szwecji za sprawą zespołu Abba.
W tym czasie rozszerzane spodnie były popularne nie tylko wśród kobiet, mężczyźni nosili dzwony (spodnie rozszerzane od kolana w dół). 
Kobiety lat 70-tych wybierały  do nich przeważnie koturny lub drewniaki ( ja połączyłam je z sandałami na słupku), mężczyźni nosili je w połączeniu z butami na obcasie. Dzięki temu zabiegowi sylwetka zyskiwała kilka centymetrów.
Rozszerzane spodnie to strzał w dziesiątkę jeśli mamy kompleksy związane z szerokimi biodrami lub grubymi łydkami, bowiem szeroka nogawka maskuje to co nas nie cieszy i krępuje. Pamiętajmy jednak, że szwedy powinny mieć odpowiednią długość zarówno nogawki jak i pasa. Jeśli będą za krótkie i całe buty staną się widoczne, nasz strój nabierze dość komicznego wyglądu,  dodatkowo jeśli mamy szerokie biodra musimy zrezygnować z biodrówek na rzecz spodni z wysokim stanem.
Jako fanka sukienek (miłość do nich wpajano mi od dzieciństwa) muszę stwierdzić, że w tego typu spodniach czuję się bardzo dobrze i mogę śmiało je polecić każdej z Was. Czasem warto zamienić obcisłe rurki na rzecz spodni w których czujesz się bardzo kobieco.

If  I could choose the time of my birth, it would be a beginning of years 70's, when it is hippie raged for good. My wardrobe would be completely filled by beautiful dresses with the flower motive, szweda trousers, fur waistcoats and additions in the form, e.g. of large glasses and hats. Today on the blog  I became 100% hippie girl.
First pants with wide legs were already known in the 20's and 30's of the XX century, thanks to women like Gabriel Chanel and Marlene Dietrich, they combined them with jackets in men's style. However, szweda trousers  have become  the feather in the cap of  five decades later, in the 70s.
The fashion for that wide leg trousers become (how the name is pointing) from Sweden thanks to the Abba group.
At that time that trousers were popular not only amongst women, men wore flares (trousers widened from the knee into the bottom). 
Women of 70's chose mainly wedge heels or clogs to them (I combined them with sandals on the heel), men carried them in combination with shoes on the heel. Thanks to that for treatment the silhouette made a profit on a few tape measures.Widened trousers are a shot into the ten if we have connected complexes with broad hips or fat calves, because the wide trouser leg is masking what doesn't please and make us uncomfortable. Remember, that szweda trousers should have an appropriate length both legs and  thewaist. If they are too short and the entire shoes become visible, our dress will gain enough comical appearance and and if you have wider hips  we must give up to  hipsters  to the high waisted pants.
As the fan the dresses (love for them was being instilled for me since my childhood) I must state I am feeling very well in that trousers and I can boldly recommend them every of you. Sometimes it is worthwhile exchanging skinny trousers for trousers in which you are feeling very feminine.



 




fot. A. Dalidutko [link]

koszula/shirt- sh, szwedy/ szweda trousers- next (outlet), torebka/bag- vintage, buty/shoes- vintage, 
okulary/sunglasses- Carry


środa, 11 września 2013

Czasami noszę kalosze.



Kiedy 6 lat temu moja mama kupiła mi kalosze w różowe kwiatki nie byłam jej pomysłem zachwycona. Bo czy miło jest jadąc autobusem komunikacji miejskiej słyszeć: "jakie masz okropne gumofilce"- raczej nie. Jednak mama doskonale wiedziała, że moda ewoluuje, zmienia się, a trendy do Polski przychodzą z Europy Zachodniej z dużym opóźnieniem. 
Przez kolejne lata walczyłam z kaloszową dyskryminacją  z czasem przyzwyczajając się do niej. Dzięki Bogu, moda na wodoodporne obuwie w końcu trafiła do Polski. Zapanował kaloszowy szał. Z roku na rok pojawiają się nowe modele wodoodpornych butów, wzbogacone o kolejne wzory, kolory i kształty. W sklepach znajdziemy kalosze w kwiatki czy panterkę, klasyczne czarne stylizowane na oficerki, czy też krótkie z kokardkami (których jestem posiadaczką). Hitem zeszłej zimy były  te ocieplane jakże praktyczne podczas zimowej chlapy. Ostatnio zastanowiło mnie jak ów obuwie funkcjonuje w modzie męskiej? Czy ktoś z Was widział mężczyznę w kaloszach - wykluczając z tego grona wędkarzy czy też rolników? Przyznam szczerze, że ja nie. Dlatego dziś poruszę temat kalosza w modzie męskiej zaczynając od opisania jego historii.
Początki kalosza wywodzą się z  XIX- wiecznej Anglii, biorąc pod uwagę ilość deszczowych dni w tym kraju nie jest to przypadkiem (należy wspomnieć, że już w średniowieczu funkcjonowały buty tzw. gelatos, które miały za zadanie chronić nogi przed błotem i mokrą powierzchnią, jednak opis ich bardziej przypomina klasycznego drewniaka). Pierwszy kalosz był projektem księcia Wellington Arthura Wellesley'a, który polecił swojemu szewcowi wykonanie obuwia odpornego na wodę. Ten stworzył takie buty nie były one gumowe, wykonane zostały z nawoskowanej skóry cielęcej (proces wynalezienia gumy datuje się na 1839 r.). But ten łączył trzy bardzo ważne cechy: elegancję, wygodę i prostotę, dzięki temu zyskał popularność w męskich kręgach .
W 1852 r. nastąpił przełom Amerykanin Hiram Hutchinson wykupił od wynalazcy gumy Charlse'a Goodyear'a patent na jej wyrób. Guma miała stać się materiałem do produkcji wodoodpornego obuwia. Rynkiem zbytu dla obuwniczej nowości została Francja, w której 95 % ludności trudniła się w tym okresie rolnictwem. Plan Hutchinson'a odniósł sukces. Gumowe buty zastąpiły archaiczne drewniaki. 
W 1856 r. produkcję gumowego obuwia rozpoczyna druga firma the North British Rubber Company (dziś Hunter) mająca swoje oddziały w Edynburgu, Nowym Jorku i Londynie.
Okres I Wojny Światowej to czas wzrostu zapotrzebowania na buty "wellingtona". Idealnie sprawdzały się w trudnych warunkach polowych. W ciągu trwania wojny wyprodukowano 1,185,036 par kaloszy przeznaczonych dla brytyjskich żołnierzy. 
Kolejna wojna to kolejne zamówienia na tego rodzaju obuwie. Po II Wojnie Światowej rola kalosza ulega zmianie. Stają się idealnym obuwiem podczas deszczowej pogody.
W 1955 r. firma Hunter  wprowadza nowy model kaloszy w kolorze zielonym. Stały się one symbolem życia Wielkiej Brytanii. Dalsze losy wodoodpornych butów i firmy Hunter, są dość proste i jasne. Popularność tego obuwia i tej znanej marki widoczna jest gołym okiem. Hunter stał się znaną firmą na całym świecie, której znakiem rozpoznawczym są właśnie kalosze.
Jednak czy tylko kobiety są fankami tego typu obuwia? O ile widok kobiety w kaloszach nie jest czymś komicznym przynajmniej dla mnie o tyle mężczyzna w takim obuwiu nie wygląda zbyt dobrze.
Zaintrygowana tym tematem weszłam na stronę firmy HUNTER. Okazuje się, że istnieje na niej dział męski. Oprócz typowych czarnych czy też zielonych kaloszy znajdziemy tam także przepiękne skórzane, wodoodporne buty. Można je założyć i do pracy i na spacer. Dlatego jeśli, któryś z Panów ( wiem, że są tu tacy) planować będzie zakup takiego obuwia, musi pamiętać o jego przeznaczeniu. Bo co innego założyć gumowe obuwie do garnituru a co innego wodoodporne, skórzane kalosze.

When 6 years ago my mum bought  for me wellington boots in pink flowers I wasn't delighted with her idea.Because whether nicely is driving the bus of the public transport to hear: "what horrible rubber-soled felt boots you have" - rather not. However mum very well knew that the fashion was evolving, is changing, and trends  to Poland are coming from Western Europe with the long delay.For consecutive years I fought from gumboots discrimination but  with time I got used to her. Thanks to God, the fashion for the waterproof footwear came to Poland. Wellington boot frenzy controlled. Year by year models of it indeed of practical footwear are staying made rich by next patterns, colours and shapes. In In stores will find boots, with a flower or leopard prints, in classic style-  black boots or short with bows ( of which I am an owner) . The hit of last winter were boots with warming), how practical during the bad weather . Recently I wondered how this works shoes in men's fashion ? Have you ever seen the man in the rubber boots - excluding from the group of fishermen or farmers ? I'll be honest, I do not. So today I will raise the issue the  rubber boots in men's fashion starting from the description of it's history. The origins of rubber boots  derived from nineteenth - century England , in view of  number of rainy days in that country this is not the case ( should be noted that already  in the Middle Ages, funcioned shoes called gelatos, which were designed to protect the legs from mud and wet, however that description is more like a clog shoes). First wellingtons boots was a project of Arthur Wellesley Duke of Wellington, who instructed his shoemaker performance the waterproof footwear. This made ​​these shoes were not rubber  but they made ​​of calf leather (the process of the invention of rubber dates to 1839).                        The wellingtons combined three very important  features : elegance, comfort and simplicity. That has gained popularity in male circles. In 1852  the American Hiram Hutchinson bought from inventor rubber Charles Goodyear the  patent on the product rubber.  The rubber was to be material to produce waterproof footwear. France was suposed to be the outlet because  during this period 95 %  her population were engaged in agriculture. Hutchinson's plan was a success. The wellingtons have replaced the archaic clogs.
In 1856r. the second company is beginning the production of the rubber footwear the North British Rubber Company (today Hunter) having one's branches in Edinburgh, New York and London.The period of the First World War is a time of increased demand for wellingtons. These boots were ideal in difficult  during the field conditions. During the war produced for the British Army 1,185,036 pairs of  wellington boots. 
Another war is next orders of the that kind of footwear. After II World War the wellingtons boots changed the role. They are becoming a perfect footwear during the rainy weather.In 1955 the Hunter company introduced a new model of wellies in green colour. They have become a symbol of country life in the Great Britain. More distant fates of waterproof shoes and companies Hunter are quite straight and bright. The popularity of this footwear and this household name is visible with the naked eye. Hunter became a reputed firm worldwide, which exactly wellington boots are an identification for. However or only are women fans of the footwear of this type? In as much as the view of the woman in wellington boots isn't something comical at least for me the man in such a footwear doesn't look too well.Intrigued this topic  I visited the website HUNTER. It turns out that there is in the men's department . Apart from the usual black or green rubber boots I find beautiful leather, waterproof boots. They can be set up to work and to walk with dog. Therefore, if men (I know there are those here) will be buying this shoe, it must remember it's purpose. What else wear rubber boots to suit and another elegant, waterproof leather boots.





poniedziałek, 2 września 2013

Summertime Sadness

Felerny poniedziałek to podtytuł tego posta. 

Poniedziałek 2 września zaczął się dość ładnie, bo po 12 godzinach snu wszystko wydaje się piękniejsze, nawet pójście do pracy na 8 rano staje się bezproblemowe gdy spędza się w  łóżku  więcej  niż pół niedzieli.
Mimo dobrego samopoczucia przemierzając  na rowerze kolejne kilometry w kierunku pracy, w mojej głowie pojawiały się co chwile dziwne myśli  dotyczące tego czy rzeczywiście to będzie dobry dzień. 
Niestety, moja kobieca intuicja mylić się nie mogła. Najpierw przez 3 godziny walczyłam z antyramami, których skręcenie wymaga nie lada spokoju i opanowania, potem zmierzyłam się z wielką, ciężką teczką wypełnioną artystycznymi dziełami sztuki (widok mnie niosącej to ogromne coś, które wraz z każdym podmuchem wiatru podążało w przeciwną stronę niż ja, musiał być niezwykle komiczny).
Jednak, żeby nie było tak tragicznie, to w trakcie wykonywania swojego zadania zdążyłam nawet zauważyć,że zaczął się rok szkolny. A celebracja tego jakże ważnego święta odbywa się w "piwnych" ogródkach znajdujących się w centrum mojego miasta. Masa pięknych dziewczyn, ubranych w czarno - białe stroje czyt. czarne sukienki lub spódnice, wszystko w odpowiedniej długości "mini" i chłopców uwaga: prezentujących się całkiem nieźle w  marynarkach nie tylko czarnego koloru  to widok, który zapewne gościł dziś w każdym mieście w Polsce (Młodzi Panowie: wierzę w Wasz gust i to na tyle aby rzec, że w przyszłości z tego kwiatu, może wyrosnąć coś ciekawego).
Ale wracając do tematu związanego z moim uwielbieniem poniedziałków, gdy już uporałam się z pracami, z którymi każdy muzealnik ma do czynienia dość często (wliczam w to grono także ludzi pracujących w galeriach sztuki) znalazłam czas  na ubadźganie się czerwonym tuszem służącym do napełnienia pieczątki. Mimo to nawet ta czerwona maź na mojej bluzce nie zepsuła mi humoru. Pozbyłam się plamy dość szybko, wsiadłam na rower i ponownie wyruszyłam "w miasto" aby załatwić służbowe sprawy. 
Pech chciał, że dopadła mnie ulewa. Moje zamszowe buty i kurtka uległy samoistnej degradacji, (PAMIĘTAJCIE: Zamszowym rzeczom mówimy stanowcze NIE gdy za oknem jesień). Jadąc i moknąc pomyślałam, że kupno biletu miesięcznego lub zainwestowanie w stylową przeciwdeszczową pelerynkę, która spełniałaby funkcję rowerowego parasola nie było by wcale takim głupim pomysłem.
Gdy już przeistoczyłam się w zmokłą kurę i "dotelepałam się" do pracy, zamiast wziąć taksówkę, która zawiozła by mnie bez problemów do domu, stwierdziłam że "nic gorszego już mnie dziś nie spotka". Wzięłam z szafy parasol ( nie byle jaki bo firmowy) i wyruszyłam na przystanek autobusowy.  Niestety złośliwość rzeczy martwych polega na tym, że psują się wtedy kiedy nie trzeba, np. przy wsiadaniu do autobusu ulegają całkowitemu zniszczeniu i dodatkowo nie chcą się złożyć. Mój  firmowy parasol, właśnie tak okazał swoją wredną osobowość. Jadąc z na wpół złożonym "deszczochronem" w autobusie pełnym ludzi, wiedziałam, że dziś już mnie nic nie zaskoczy a nic w tym wypadku oznaczać będzie deszcz. Z gracją wysiadłam, kiedy przyszła odpowiednia pora, wyrzuciłam mojego połamanego towarzysza niedoli i skierowałam swe kroki w kierunku domu.
Teraz popijając herbatę z miodem i cytryną wiem, że cztery dni mojego zaległego urlopu spędzę na walczeniu z bólem gardła a  dzień  2 września jest idealnym wstępem do znienawidzonej przeze mnie jesieni.

The unlucky Monday - this is the subtitle that post.

Monday 2 September began quite nicely, after 12 hours of sleep, everything seems more beautiful even going to work at 8 in the morning becomes a hassle when you spend in bed more than half of Sunday. Despite the well-being, traversing the miles on the bike in the direction of work, in my mind there were at times strange thoughts as to whether in fact it would be a good day. Unfortunately my women's intuition could not be mistaken.
 At first for 3 hours I struggled with antiframe which turning requires not a counter of the peace and self-controls, then I stood up to the large, heavy file filled up with the artistic works of art ( view of me carrying a huge thing, which along with everyone followed a blast of wind the opposite way than I had to be unusually comical ). However so that it isn't so tragically, in the course of performing my task I managed even to notice it, that a school year began. And ceremony of it indeed the important is being undergone in "beer"gardens being in the centre of my city. Mass of beautiful girls dressed in black - white outfits read: black dresses or skirts all the appropriate length 'mini' and boys which presenting pretty good in jackets  not only in black (Young Men: I believe in your taste and it enough in order to say, that in the future from this flower, perhaps to grow something interesting).
 But back to the topic related to my adoration Mondays, when I already got works with which every museologist deals quite often done (I include in this group of the people who work in art galleries), I found the time for getting dirty with red ink being used to fill the stamp.
However, even the red gunk on my shirt I didn't spoil my humor. I got rid of  the stain  quite quickly and I got on the bike and I set off again "in town" to get business case. The bad luck was that the rain caught up me. My suede shoes and jacket were  completely degraded (REMEMBER:  we are saying resolute fo suede things not when behind the window is fall). Driving and soaked I decided to buy a monthly ticket on bus or invest in a stylish rain cape that is suited to the function of the bicycle umbrella hadn't been stupid idea. When I transitioned to a drenched chicken and getting to work, instead of taking a taxi and back to home without problems, I stated that "nothing worse can not meet me today" and I took the umbrella and set off to the bus stop. Unfortunately  the perversity of inanimate objects is consists in the fact that they are breaking when it isn't necessary. it corrupts when you do not have to e.g. at getting onto a bus they are undergoing total damage and additionally don't want to comprise. My corporate umbrella,  in this way just  showed his beastly personality. Coming out of the half- folded umbrella in a bus full of people, I knew that today has nothing surprises me and nothing in this case will mean rain. When the right time came I got off the bus with gracefully, I threw my broken companion misery and  I directed my steps towards  house.Now, I'm drinking the hot tea with honey and lemon and I know that my outstanding four days of vacations  I will be spending on fighting ona sore throat and the day on September 2 is the perfect introduction to the hated by me the fall.





   


 
make up :  Kamila Kostecka
fot. A. Dalidutko
 
sukienka/dress- ASOS, kapelusz/hat-H&M vinted.pl, szpilki/heels- ALDO, torebka/bag - Pull & Bear, pasek/belt - H&M.

poniedziałek, 4 lutego 2013

Konkursy piękności

125 lat temu w belgijskiej miejscowości Spa odbył się pierwszy konkurs piękności. Różnił się jednak od dzisiejszego współzawodnictwa. Kandydatki do kolejnych etapów były wybierane na podstawie fotografii. Wówczas do rywalizacji o tytuł najpiękniejszej i nagrodę 5 tysięcy franków stanęło aż 350 kandydatek. Pierwszą miss została Kreolka z Gwadelupy - Bertha Soucaret.
125 years ago in the Belgian town Spa hosted the first beauty contest. However, differed from today's competition. Candidates for the next steps were selected on the basis of photographs. Then, to compete for the title of the most beautiful and awarded 5,000 francs stood up to 350 candidates. The first miss was from Guadeloupe Creole - Bertha Soucaret.
Obecnie, jeżeli chodzi o światowe wybory miss piękności to mamy dwa takie wydarzenia: Miss World i Miss Universe. Pierwszy z nich, Miss World datuje się na 19 kwietnia 1951 r. Wtedy to Eric Morley zorganizował pierwszy konkurs, w którym poszukiwano najpiękniejszej kobiety na świecie. Do walki o tytuł stanęło 30 kandydatek. Najpiękniejszą wybrano Miss Szwecji, 21-letnią Kiki Haakouson. Dostała tysiąc funtów nagrody. Już wtedy, uczestniczki oficjalnie przedstawiały swe wdzięki w kostiumach kąpielowych. Do 1988 r. konkurs odbywał się w Londynie.
Now, when it comes to elections miss world beauty we have two such events: Miss World and Miss Universe. The first one, Miss World, dates back to 19 April 1951. Then Eric Morley organized the first contest in which searched for the most beautiful woman in the world. To fight for the title stood 30 candidates. Selected the most beautiful Miss Sweden, 21-year-old Kiki Håkansson. She got a thousand pounds reward. Even then, the participants formally presented their charms in swimming costumes. Until 1988 the competition was held in London.
Kiki Håkansson, pierwsza Miss World z 1951 r.
Na Miss World może kandydować miss swojego kraju lub jedna z wicemiss, pod warunkiem, że została oddelegowana przez przewodniczących krajowego jury. Ponadto musi być bezdzietną panną nie młodszą niż 17 lat, lecz nie mającą więcej niż 24 lata. W 1989 r. ten tytuł raz jedyny trafił do Polski. Ówczesną Miss World została Aneta Kręglicka.
At the Miss World can stand miss their country or one of the runner, provided that it has been delegated by the chairmen of the national jury. In addition she has be no younger childless than 17 years, but not having more than 24 years. In 1989, the only time the title went to Poland. Then the Miss World was Aneta Kręglicka.
Aneta Kręglicka, Miss World 1989
Konkurs Miss Universe powstał rok po Miss World. Swój początek zawdzięcza odmowie Miss America 1951 Yolande Betbeze pozowania w bikini głównemu sponsorowi. W rezultacie, kalifornijska firma Pacific Milss odstąpiła od konkursu Miss America i ustanowiła dwa: Miss USA i Miss Universe. Pierwszy kontest został zorganizowany w 1952 r. w Long Beach. Wygrała go Armi Kuusela z Finlandi. Do 1972 r. uroczystość Miss Universe odbywała się tylko w Stanach Zjednoczonych. Następnie rozszerzyła swój zasięg i aktualnie co roku odbywa się w innym kraju.
Miss Universe contest was a year after Miss World. Their beginning thanks to refused Miss America 1951 Yolande Betbeze posing in bikini main sponsor. As a result, the Californian company Pacific Milss withdrewed from Miss America and set up two: Miss USA and Miss Universe. The first contest was organized in 1952 in Long Beach. Armi Kuusela won it in Finland. For the 1972 Miss Universe ceremony took place only in the United States. Then it extended its reach and now takes place every year in a different country.
Yolande Betbeze, Miss America 1951
Armi Kuusela, pierwsza Miss Universe 1952
W Polsce pierwszy taki konkurs odbył się 1929 r. w Warszawie z inicjatywy ówczesnej prasy. Poszukiwano wtedy godnej reprezentantki na wybory Miss Europe. Eliminacje odbywały się poprzez ocenę zdjęć kandydatek. Pierwszą Miss Polonia została Władysława Kostakówna. Podczas wyborów Miss Europe osiągnęła spory sukces. Została wybraną I Wicemiss Europe 1929 r.
In Poland, the first such contest took place in Warsaw, 1929, at the initiative of the then press. Then searched for worthy Polish representative at the Miss Europe. Eliminations were held by assessing photos candidates. The first Miss Polonia was Wladyslaw Kostakówna. During the Miss Europe has achieved a lot of success.
Władysława Kostakówa, pierwsza Miss Polonia 1929 
W 1958 r. konkurs zawieszono. Dopiero w 1983 r. powrócono do organizowania corocznego konkursu Miss Polonia. Wśród zwyciężczyń była reprezentantka naszego regionu, Rozalia Mancewicz. Zdobyła ona tytuł w 2010 r. W tym roku korona najpiękniejszej trafiła na głowę, 25-letniej Pauliny Krupińskiej z Warszawy.
In 1958, the competition was suspended. It was only in 1983, returned to the organization of an annual contest of Miss Polonia. Among the winners was the representative of our region, Rozalia Mancewicz. She won the title in 2010. This year the most beautiful Polish women is 25-year-old Paulina Krupińska from Warsaw.
Paulina Krupińska, tegoroczna Miss Polonia

poniedziałek, 21 stycznia 2013

Syberia

Odliczam dni do wiosny. Im większy mróz, tym bardziej marzę o słońcu - to normalna reakcja organizmu. Bronię się też przed wirusami. Mycie rąk po każdym przyjściu z domu to już niemalże rytuał. Picie herbaty z miodem, imbirem i cytryną to przyjemność, którą delektuje się co wieczór, czasami zastępując ją kakao. Nie zapominam o ciepłych rękawiczkach i szaliku (choć zdjęcia poniżej przeczą tym tezom). Pogoda, w którą robiłyśmy te zdjęcia z Basią nie była jeszcze taka zła, dlatego skusiłam się na pozbycie wierzchniego okrycia choć na moment. Teraz przy - 17 nikt mnie do tego nie namówi.

I'm counting down the days until spring. It becomes more the frost, the more I dream about the sun, this is normal body reaction. Also defend against viruses. I'm washing hands after coming out of the house is a ritual. Drinking tea with honey, ginger and lemon is a pleasure that relishes every evening, sometimes I replaced tea - cacao. I don't forget warm gloves and scarf (although the pictures below contradict the theses). Weather, in which we did these pictures with Barbara was not bad, so I tempted to get rid of my outer garmentNow is - 17 and nobody don't convince me to do.

 ombre sweter/ombre sweater - River Island, futrzata kamizelka/long fur waistcoat - coolcat , leginsy/leggings - sh, botki na koturnie/high wedges - Deichmann, naszyjnik/necklace - Carry, kolczyki/earrings - CIUCHBUDA czapka/fur hat - rivage, torebka/bag- sh.

fot. B. Kruczkowska.


A oto co kupiłam na wyprzedażach /Here's what I bought on sale:
Bluzka/longsleeve - pimkie, sukienka/dress - sh, koturny/wedges - H&M, torebka/bag - pull and bear.

niedziela, 25 marca 2012

Cytrynowa czerń + kawałek tygodnia

Na dziś zaplanowałam sesję w plenerze, jednak pogoda nie sprzyja, wyjściom z domu a tym bardziej robieniu zdjęć. Końca wiatru nie widać. 
W związku z tym, że astronomiczna wiosna już jest, chciałam włożyć coś kolorowego, ale klasycznego i prostego, coś idealnego na niedzielny obiad z rodziną. 
Wybór padł na  cytrynową bluzeczkę z MANGO (kolekcja sprzed 4 lat), rozkloszowaną spódnicę z H&M oraz guzikowy naszyjnik DIY, całemu stroju uroku dodają rajstopy w groszki oraz torebka za 9 zł znaleziona w sh.

For today I planned photography session in the open air, but the weather is awful. I can not see the end of the wind. At Sunday dinner with family, I have chosen something colorful but simple: lemon blouse from Mango, black skirt from H&M,  buttons necklace and my bag from sh which cost 9 zł.











Mam na sobie / Today I'm wearing -  spódnica / skirt - H&M, bluzka / blouse - MANGO, naszyjnik / necklace - DIY, baleriny / ballet pumps - deichmann,  bag - sh. 


W związku z tym, że razem z Kulką prowadzimy tego bloga,  Emilka postanowiła trochę umilić  wam czas i polecić  muzyczny kawałek tygodnia.
Oto przed wami: Totally Enormous Extinct Dinosaurs w utworze Tapes & Garden : )



#header-inner {text-align: center;}